Rok niszczenia systemu ochrony przyrody w Polsce

Happening Greenpeace pod Ministerstwem Środowiska
Happening Greenpeace pod Ministerstwem Środowiska fot. Karol Grygoruk
Rok rządów Jana Szyszki w ministerstwie środowiska to rok konsekwentnego rozmontowywania systemu ochrony przyrody w Polsce. Czasami aż trudno uwierzyć, że przez rok da się zniszczyć tak dużo w systemie budowanym od wielu lat.

Trzy projekty ustaw wymierzonych w ten system, ujawnione 8 grudnia przez organizacje pozarządowe, to tylko czubek góry lodowej. Minister Szyszko przez cały okres swojego urzędowania udowodnił, że nie licząc się ze zdaniem naukowców i opinią publiczną zrobi wszystko, by zniszczyć działające instytucje, otoczyć się ludźmi, którzy go popierają i działać na rzecz wąskich lobby, a nie przyrody i całego społeczeństwa.

Minister wycinki Puszczy

Pod koniec marca 2016 roku wbrew rekomendacjom świata nauki, przy całkowitym zamknięciu na dialog ze stroną społeczną, minister Szyszko podjął decyzję o zwiększeniu wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej.

Wyrok na jeden z najcenniejszych przyrodniczo lasów w Europie, oznaczający zdegradowanie jego wyjątkowego charakteru, zaniepokoił nie tylko polską opinię publiczną. Komisja Europejska wszczęła procedurę sprawdzającą przeciwko Polsce, obawiając się, że wycinka będzie wiązać się ze złamaniem wspólnotowego prawa dotyczącego ochrony obszarów Natura 2000. Z kolei Komitet UNESCO zobowiązał Polskę do pilnego stworzenia - w porozumieniu z naukowcami i stroną społeczną - planu zarządzania obiektem UNESCO i polecił wstrzymać cięcia. Minister zabrał się do tych zaleceń po swojemu - najpierw utrzymywał, że UNESCO popiera jego działania w Puszczy, a następnie powołał komisję do pisania planu, do której nie zaprosił jednak ani przedstawicieli organizacji pozarządowych, ani ekspertów kwestionujących sensowność wycinki.


Minister uciszania ekspertów

Minister dokonał czystki w Państwowej Radzie Ochrony Przyrody.

Pisanie planu zarządzania obiektem UNESCO to nie pierwsza sytuacja, w której minister dobiera ekspertów pod kątem zgodności ich poglądów ze swoją wizją. Państwowa Rada Ochrony Przyrody (PROP) to organ doradczo-konsultacyjny ministra, w którym zasiadają naukowcy i praktycy związani z różnymi dziedzinami przyrodniczymi. To najstarsza instytucja zajmująca się ochroną przyrody w Polsce - działa od niemal 100 lat. Nie przeszkodziło to ministrowi w jej demontażu.

Zasiadający w PROP naukowcy krytykowali plany zwiększenia wycinki w Puszczy Białowieskiej, zarzucając im brak naukowych podstaw i wskazując, że oznaczają one degradację wyjątkowego charakteru Puszczy. Nie mogąc zmierzyć się z tymi argumentami, minister Szyszko doprowadził do zmiany przepisów, zwiększając swoją kontrolę nad PROP, a potem z dnia na dzień usuwając zasiadających w Radzie ekspertów sprzeciwiających się jego decyzjom i zastępując je osobami przychylnymi sobie.

Do tej pory członkowie Rady byli powoływani na pięć lat bez możliwości odwołania. Teraz minister może odwoływać i powoływać kogo chce i kiedy chce. W ten sposób zamknięta została historia niezależnego ciała eksperckiego gwarantującego merytoryczny poziom decyzji ministra środowiska w Polsce

Minister załamania inwestycji unijnych

Przygotowane przez ministerstwo propozycje zlikwidowania generalnej i regionalnych dyrekcji ochrony środowiska to prosta droga między innymi do utraty przez Polskę miliardów euro dofinansowań z UE do inwestycji.

W przygotowanych przez ministra Szyszkę projektach nowelizacji ustaw dotyczących ochrony środowiska, ujawnionych 8 grudnia przez organizacje pozarządowe, znajduje się m.in. zapowiedź likwidacji GDOŚ i RDOŚ, które - jak napisał Jan Szyszko w swoim liście do premier Beaty Szydło - jego zdaniem “obsadzone są przez ideologicznych nieprofesjonalistów”. Ocena przedstawiona przez Szyszkę jest błędna, a jego propozycja grozi nam m.in. utratą miliardów euro unijnego dofinansowania. RDOŚ i GDOŚ zostały powołane po to, by pomagać w takim przygotowaniu inwestycji, aby była ona zgodna z unijnym prawem dotyczącym ochrony przyrody. Unijne dofinansowanie nie może zostać uruchomione, jeśli ten warunek nie jest spełniony. Kiedy w proces ten nie byli włączeni eksperci, często nie udawało się odpowiednio przygotować planów i środki unijne były wstrzymywane. Zaczęły płynąć szerokim strumieniem wraz z uruchomieniem dyrekcji środowiskowych. Likwidacja tych instytucji i przekazanie ich kompetencji m.in. do samorządów, które nie są do tego przygotowane, oznaczać może drastyczne załamanie strumienia unijnych środków na ważne inwestycje w Polsce.


Minister dezinformacji

Metoda ministra środowiska na zmierzenie się z niewygodnymi faktami polega na zaprzeczeniu im.

Minister Jan Szyszko lubi mijać się z prawdą, gdy ta prawda jest dla niego trudna. Od lat uprawia np. dezinformację w sprawie Doliny Rospudy, twierdząc, że wygrał sprawę z Komisją Europejską, a chronione gatunki zniknęły z Doliny, która jest “dziełem rąk ludzkich”. W istocie KE wycofała postępowanie przeciwko Polsce, gdyż rząd odstąpił od kontrowersyjnych planów poprowadzenia drogi. Droga powstała z pominięciem najcenniejszego fragmentu Doliny Rospudy, dzięki czemu ochronione zostały wyjątkowo cenne torfowiska przejściowe o naturalnych stosunkach wodnych.

Podobną metodę przyjął Szyszko w związku z Puszczą Białowieską. Przez kilka miesięcy tego roku utrzymywał, że jest w dialogu z Komisją Europejską, która jest “zaniepokojona zamieraniem siedlisk chronionych” w Puszczy i sugerował, że niepokój ten związany jest z atakiem kornika na puszczańskie świerki. Kiedy w czerwcu KE wszczęła postępowanie przeciwko polskiemu rządowi w związku z zaakceptowaniem przez ministra Szyszkę planów zwiększenia wycinki w Puszczy, okazało się, że KE niepokoi się wycinką, którą zaplanowano wbrew unijnym przepisom.

Minister lubi też przedstawiać jako sukces coś, co jest jego porażką. I tak po posiedzeniu UNESCO w lipcu mówił, że według Komitetu nie ma podstaw do zajmowania się sprawą Puszczy. Tymczasem Komitet zobowiązał Polskę do bezzwłocznego opracowania planu zarządzania Puszczą, który dostosowany będzie do zasad zapisanych w porozumieniu z UNESCO, czyli pozwoli, by las rozwijał się i zmieniał przy minimalnej interwencji człowieka.



Minister dziwnych kroków

Od leśnych gospodarstw węglowych do reintrodukcji żubra w Europie - kiedy brakuje argumentów merytorycznych, minister proponuje nowe projekty, które odciągają uwagę od prawdziwych problemów.

Polska nie chce odchodzić od węgla? Minister proponuje sadzenie lasów. Wycinka Puszczy jest złamaniem prawa unijnego i zobowiązań wobec UNESCO? Stwórzmy strefy referencyjne! Organizacje pozarządowe zwracają uwagę, że minister nie chce rozmawiać o ochronie przyrody? Minister przecież zaprasza do udziału w reintrodukcji żubra w Europie. Jan Szyszko specjalizuje się w taktyce zwanej ucieczką do przodu. Co gorsza jest to ucieczka na oślep.

Rzekomo rewolucyjne rozwiązanie walki z gazami cieplarnianymi poprzez sadzenie lasów, które minister nazwał Leśnymi Gospodarstwami Węglowymi, jest rozwiązaniem, które już w latach dziewięćdziesiątych próbowano wprowadzić w kilku miejscach na świecie. Okazało się ono nieskuteczne. Sadzenie drzew nie skompensuje wzrastających emisji dwutlenku węgla wynikających ze spalania węgla. Rozwiązaniem jest jedynie duża redukcja emisji gazów cieplarnianych do atmosfery.


Strefy referencyjne, wyłączone z jakiejkolwiek działalności człowieka, były rzekomą odpowiedzią na postulaty naukowców i organizacji przyrodniczych sprzeciwiających się wycince w Puszczy. Jednak ich wprowadzenie nie ma żadnego uzasadnienia naukowego, a sposób, w jaki zostały wytyczony pokazuje, że chodzi o udowodnienie z góry założonej tezy.

Najnowszym “hitem” ministra jest reintrodukcja żubra. I znowu brak jakichkolwiek założeń i konsultacji naukowych z krajowymi i zagranicznymi instytutami zajmującymi się współczesną ochroną gatunkową dużych ssaków. Ponadto Polska od lat współpracuje z innymi krajami i wysyła zainteresowanym egzemplarze tego ssaka. Po raz kolejny widać więc, że “projekt” ministra jest propagandowym zagraniem.

Minister zamknięcia na dialog

Minister jak ognia unika dyskusji z organizacjami pozarządowymi, które kwestionują jego poczynania i promuje te, które go bezkrytycznie popierają.

Przepisy zawarte w przygotowanym przez Ministerstwo projekcie ustawy o udziale społeczeństwa w ochronie środowiska, praktycznie wykluczające stronę społeczną z możliwości przeciwstawiania się szkodliwym społecznie i środowiskowo inwestycjom, to tylko jeden ze sposobów, w jaki minister ignoruje głos obywateli i obywatelek. Innym jest choćby unikanie lub skracanie do minimum konsultacji społecznych ważnych rozporządzeń czy ustaw.

Minister nie odpowiada na propozycje spotkania, jeżeli nie służy ono realizacji jego planów, nawet gdy towarzyszy im ponad 100 tysięcy podpisów. Greenpeace Polska dwukrotnie pisał do ministra listy z prośbą o spotkanie w sprawie Puszczy Białowieskiej. Dopiero premier Beata Szydło, która otrzymała nasz trzeci list i przekazała go ministrowi, zmobilizowała Jana Szyszkę do odpowiedzi.

Spotkał się natomiast chętnie z organizacją Santa, która zrzesza osoby związane z przemysłem drzewnym na terenie województwa podlaskiego i od lat popiera Jana Szyszkę. Santa była również zapraszana na konferencję ministerstwa w Senacie oraz licznie reprezentowana była na majowym spotkaniu podczas wizyty misji IUCN w Białowieży. Kiedy jednak Oko.press pokazał, że niektórzy członkowie Santy popierają politykę Władimira Putina, Szyszko twierdził, że nie pamięta współpracy z tą konkretną organizacją.

Minister destabilizowania parków narodowych

Minister zwalnia niewygodnych dyrektorów parków narodowych i zdecydowanie sprzeciwia się rozszerzeniu Białowieskiego Parku Narodowego na obszar całej Puszczy.

Minister parków narodowych wyjątkowo nie lubi. Zdecydowanie skrytykował projekt rozszerzenia parku narodowego na cały obszar Puszczy, co proponował zespół powołany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wymienił także kilku dyrektorów, którzy zachowywali bezstronność w ocenie decyzji związanych z ochroną przyrody.

Ale to nie koniec. Minister nie dysponuje przecież całą armią swoich ludzi, którymi może obsadzić każde stanowisko. Dlatego chce zmienić prawo tak, aby pełniącym obowiązki dyrektora parku narodowego mógł zostać na rok dowolny pracownik parku narodowego, niezależnie od wykształcenia czy doświadczenia.

Minister blokowania projektów przyrodniczych

Ministerstwo wycofało wsparcie dla polskich projektów w europejskim konkursie LIFE, które miały prowadzić organizacje sprzeciwiające się wycince Puszczy.

Minister i związane z nim osoby korzystają z wszelkich możliwych środków, by uciszyć krytykę. Z kilkoma organizacjami przyrodniczymi o dużym dorobku, które negatywnie oceniały politykę resortu w sprawie Puszczy, rozprawiono się za pomocą finansów. Organizacje te wygrały europejski konkurs w ramach programu LIFE, instrumentu finansowego UE zajmującego się wspieraniem projektów z dziedziny ochrony środowiska i klimatu. LIFE oznacza dziesiątki milionów euro na ochronę naszej ojczystej przyrody. Jednak warunkiem otrzymania dofinansowania jest wkład własny w wysokości co najmniej 10% kosztów projektu. To ogromne środki, gdyż wartość projektów to czasem kilka-kilkanaście milionów euro. Do tej pory pieniądze te organizacje otrzymywały m.in. z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.

Tak miało być i tym razem, jednak po wstępnej deklaracji wsparcia, NFOŚ wycofał się z finansowania najlepszych polskich projektów, nie podając uzasadnienia. Za odrzucone projekty odpowiadały organizacje otwarcie wypowiadające się przeciwko polityce ministra. Resort oczywiście zaprzeczał, że ma to jakikolwiek związek ze sprawą.

Minister promocji smogu

Minister odebrał Małopolsce środki na walkę ze smogiem, zwolnił specjalistów do walki ze smogiem i ignoruje wezwania do urealnienia poziomów alarmowania o smogu.

Nie tylko organizacje przyrodnicze padły ofiarą finansowych roszad w NFOŚ. W lutym Fundusz zdecydował, że nie będzie współfinansował zintegrowanego projektu, który miał pomóc małopolskim gminom w walce ze smogiem. Małopolski projekt został przez Komisję Europejską oceniony najlepiej spośród 39 projektów z całej Europy.

Fundusz wycofał finansowanie bez podania przyczyny. Komentatorzy zwracali uwagę, że tego samego dnia zawarto ugodę między NFOŚ a Fundacją Lux Veritatis o. Tadeusza Rydzyka i zgodzono się wypłacić fundacji ponad 26 mln zł rekompensaty za wcześniejsze cofnięcia dofinansowania projektu geotermii toruńskiej (Fundusz zaprzeczał związkowi między tymi dwoma zdarzeniami).

To nie koniec prosmogowych działań ministra i podległego mu Funduszu. W ramach reorganizacji NFOŚ zwolniono z pracy kilkunastu ekspertów zajmujących się wcześniej projektami związanymi z jakością powietrza. Ministerstwo wykręca się również od podjęcia działań, które mogłyby poprawić sytuację Polek i Polaków niemal z dnia na dzień i nie zgadza się na takie ustalenie poziomów alarmowania o niebezpiecznym stężeniu zanieczyszczeń powietrza, które pozwoliłoby realnie chronić zdrowie i życie.


Minister zabijania zwierząt

Jan Szyszko, który mówi o sobie, że miłość do polowań wyssał z mlekiem matki, forsuje zmiany w ustawie Prawo łowieckie, służące wąskiemu lobby myśliwych, kosztem społeczeństwa i przyrody.

Minister, sam zapalony myśliwy, przygotował - bez oglądania się na głos społeczeństwa, które w większości sprzeciwia się nadawaniu nowych przywilejów myśliwym - propozycję nowelizacji ustawy Prawo łowieckie. Zgodnie z nią prawo myśliwego do polowania będzie nadrzędne wobec prawa obywateli do korzystania z lasów, przy tworzeniu listy zwierząt łownych priorytet nad troską o zachowanie zasobów przyrodniczych zyska kultywowanie tradycji myśliwskich, a właściciele nieruchomości będą mogli sprzeciwić się polowaniom na terenie swojej posesji jedynie, jeśli wykażą, że jest to sprzeczne z ich poglądami religijnymi. Przy tworzeniu ustawy Szyszko nie wysłuchał postulatów wzywających do zakazu uczestnictwa dzieci w polowaniach, strzelania toksyczną amunicją ołowianą, a strzały będą mogły być oddawane już w odległości 100 metrów od zabudowań.

Minister palenia puszczy

Drewno pochodzące z polskich lasów zgodnie z propozycją ministra Szyszki będzie mogło być spalane razem z węglem w elektrowniach i udawać energię ze źródeł odnawialnych.

Jan Szyszko przygotował rozporządzenie w sprawie kryteriów dla tzw. drewna energetycznego, czyli takiego, które może być współspalane z węglem. Rozporządzenie toruje m.in. drogę do spalania drzew z Puszczy Białowieskiej zaatakowanych przez korniki i martwego drewna. Nie dość, że spalane będzie martwe drzewo, które jest bardzo ważnym elementem naturalnych procesów w Puszczy, to jeszcze proceder ten traktowany będzie jako “zielona energia”, choć z ekologicznym wytwarzaniem energii nie ma zupełnie nic wspólnego. Dzięki temu zyskają wielkie koncerny energetyczne, które będą głównym beneficjentem nowej regulacji. Stracą przyroda i zwykli ludzie. Wzrośnie pozyskanie drewna z polskich lasów,wzrośnie też jego cena. Nie trzeba dodawać, że konsultacje rozporządzenia urągały wszelkim standardom demokracji - społeczeństwo dostało niecałe trzy dni na zgłoszenie uwag.

Minister dziwnych konferencji

Minister konsekwentnie kreuje alternatywny obieg naukowy, który ma popierać jego decyzje. Organizuje dla nich nawet konferencje za publiczne pieniądze.

Na organizowane m.in. przez ministerstwo konferencje w Sejmie (w październiku) i Senacie (w marcu) nie byli zapraszani doświadczeni i utytułowani naukowcy z różnych dziedzin związanych z przyrodą, ani organizacje zajmujące się ochroną środowiska, tylko sprawdzeni koledzy z instytutów, w których wykłada Szyszko, traktujący środowisko naturalne jako zasób do eksploatacji, a także sprzyjające ministrowi media.

Październikowa konferencja, organizowana wspólnie z Kongregacją Nauki Wiary, kosztowała polskich podatników 400 tysięcy złotych. Jak informował portal Oko.press połowa tych środków poszła na katering podczas imprezy i wystawną kolację na Zamku Królewskim w Warszawie. Resort zapłacił też m.in. za przylot doradcy zespołu smoleńskiego Chrisa Cieszewskiego (wsławił się pomyleniem brzozy ze stertą desek) i dojazd współpracowników o. Rydzyka. Sam Szyszko powiedział podczas konferencji m.in.: “Cięliśmy te lasy, a mamy ich coraz więcej. Rąbaliśmy to drewno, a mamy go coraz więcej i coraz więcej go przyrasta. (...) A taki człowiek myśli, że zabijanie zwierząt i wycinanie drzew to jest straszna rzecz”.

Minister betonowania rzek

Minister planuje tak zmienić polskie prawo, by łatwiej było regulować rzeki. To powrót do wielkich projektów hydrologicznych, od których w Europie odchodzi się od lat 70., a które w Polsce kojarzą się z niechlubnym decyzjami władz PRL.

Nowy projekt prawa wodnego przygotowany przez ministra Szyszkę powołuje do spraw zarządzania polskimi rzekami instytucję Wody Polskie. To podmiot o bardzo szerokich uprawnieniach, od jego decyzji trudno będzie się odwoływać. Dodatkowo minister chce zlikwidować konieczność wykonywania oceny oddziaływania na środowisko przy wielu pracach hydrotechnicznych. Polskie rzeki będą mogły być regulowane na znacznie większą skalę. I znów ministrowi udało się upiec trzy pieczenie przy jednym ogniu: ostatnie ostoje dzikiej nadrzecznej przyrody będą mogły zostać zdegradowane, inwestorzy otrzymają szereg ułatwień, a dodatkowo grozi nam kolejny konflikt z Komisją Europejską.

Minister wojny z drzewami

Jan Szyszko chce ułatwić wycinanie drzew, co grozi ich hekatombą.

Minister Szyszko chce wycinki nie tylko w Puszczy Białowieskiej. W proponowanej nowelizacji ustawy o ochronie przyrody Jan Szyszko pragnie wprowadzenia przepisów ułatwiających wycinanie drzew w całej Polsce. Nowe przepisy umożliwią osobom prywatnym ścinanie drzew bez pozwolenia, które do tej pory było obowiązkowe. Ponadto gminy będą mogły decydować o zmniejszeniu poziomu ochrony zieleni, a maksymalne rekompensaty za usuwanie większych drzew wyniosą 500 zł.


Minister niszczenia polskiego systemu ochrony przyrody

Trzeba przyznać, że minister jest wyjątkowo konsekwentny i bardzo skuteczny w realizacji swojego programu. W ciągu roku udało mu się rozmontować instytucje, które funkcjonowały kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Jeśli w przyszłym roku będzie równie zdeterminowany, negatywne skutki jego działań Polska, Polki i Polacy oraz nasza przyroda będą odczuwały jeszcze przez kilka pokoleń. W Nowym Roku wypada więc nam wszystkim życzyć, by udało się powstrzymać ministra i ocalić to, co nasz kraj czyni wyjątkowym w Europie.
Trwa ładowanie komentarzy...