O autorze
Odczarowujemy mit ekologów oszołomów, którzy rzekomo lubują się w przykuwaniu do drzew, zajadają korzonkami i chcą cofnąć naszą rozwijającą się cywilizację do epoki kamienia łupanego. Niestrudzenie staramy się pokazywać, że w kampaniach na rzecz ochrony przyrody i człowieka, który jest jej częścią, liczą się przede wszystkim uzasadnione naukowo argumenty, determinacja i odwaga.
Czekamy na dzień, kiedy w Polsce do głosu dojdzie dojrzałe społeczeństwo obywatelskie, a Polki i Polacy przestaną wbijać sobie do głowy, że "się nie da".

Dwie, skrajnie różne, twarze ochrony przyrody w 2017 roku

fot. Marcin Onufryjuk
Ostatnich dwanaście miesięcy miało dwa oblicza. Oblicze polityków takich jak Jan Szyszko, Krzysztof Tchórzewski (czy - z zupełnie innej półki - Donald Trump), konsekwentnie działających przeciwko przyrodzie i klimatowi oraz oblicze milionów dzielnych i zdeterminowanych osób, które coraz głośniej i dobitniej mówią, że nie zgadzają się na miasta bez drzew, puszczę wycinaną na deski, trujące powietrze czy wydawanie miliardów złotych na szkodliwy węgiel. Chcemy wam przypomnieć obydwa oblicza - to pierwsze ku przestrodze, to drugie, byśmy pamiętali, że razem możemy zmienić nasz kraj i naszą planetę na lepsze.

PUSZCZA BIAŁOWIESKA

Mijający rok był przede wszystkim kolejnym rokiem obrony Puszczy przed dewastacją, jaką funduje jej minister środowiska Jan Szyszko. Wszyscy pamiętamy trwające wiele tygodni blokady ciężkiego sprzętu do wycinki - ludzie z całej Polski i innych krajów, młodzi i starzy, aktywiści Greenpeace i wielu innych inicjatyw obywatelskich, własnymi ciałami powstrzymywali wielkie maszyny przed niszczeniem naszego wielkiego przyrodniczego skarbu. Ale obrona Puszczy to nie tylko blokady. Delegaci UNESCO na lipcowym szczycie tej organizacji w Krakowie mocno opowiedzieli się przeciw wycince. Zdecydowane działania podjęła Komisja Europejska, która skierowała sprawę Puszczy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Bardzo duże znaczenie miały też działania tysięcy ludzi w całej Polsce. Czerwcowa demonstracja puszczańska w Warszawie współorganizowana przez Greenpeace była największym marszem w obronie przyrody w historii Polski. W całym kraju odbyły się dziesiątki spotkań i protestów. W Białowieży i okolicach lokalna społeczność organizuje spacery po lesie, wydarzenia społeczne i kulturalne, by pokazać, jak ważna dla mieszkańców jest Puszcza Białowieska. W patrolach monitorujących wycinkę brały udział już setki osób z Obozu dla Puszczy, Greenpeace i Dzikiej Polski. Wciąż jeszcze mnóstwo trzeba zrobić, by uratować Puszczę przed destrukcyjną polityką Szyszki i jego ludzi, ale wsparcie tysięcy osób z Białowieży, Polski i całej Europy pozwala wierzyć, że w końcu cała Puszcza zostanie parkiem narodowym.


SMOG

Smog to jeden z największych problemów środowiskowych w Polsce. Greenpeace jest jedną z organizacji od dawna zwracających na to uwagę. W 2017 roku coś w końcu drgnęło i temat złego powietrza trafił na dobre do mediów ogólnopolskich. Antysmogowe działania organizacji pozarządowych zostały wreszcie dostrzeżone również przez (przynajmniej niektórych) polityków - podczas grudniowego exposé nowy premier Mateusz Morawiecki zwrócił uwagę na kilkadziesiąt tysięcy przedwczesnych śmierci rocznie spowodowanych zanieczyszczeniami powietrza i podziękował społecznikom za zajmowanie się tym problemem. Szkoda, że nie zajmują się nim ministrowie środowiska i energii. Greenpeace wraz z przedstawicielami organizacji lekarskich na początku roku informował, że wystarczy jeden podpis ministra Szyszki, by zmienić sposób informowania o smogu. Minister nie zrobił nic, by poprawić bezpieczeństwo obywateli (szczególnie dzieci i osób starszych). Z kolei minister energii Krzysztof Tchórzewski już ponad 260 dni zwleka z obiecanymi normami jakości węgla, całkowicie ignorując nasze zdrowie i życie. W tej sprawie nie wystarczą kolejne antysmogowe uchwały przyjmowane przez samorządy - najgorszy rodzaj węgla musi zniknąć ze sprzedaży w całej Polsce!


LEX SZYSZKO

Rok 2017 rozpoczął się rykiem pił. W ostatnich dniach grudnia 2016 r. prezydent podpisał przygotowaną przez ludzi Jana Szyszki kontrowersyjną nowelizację ustawy o ochronie przyrody, która między innymi odbierała społecznościom lokalnym jakiekolwiek narzędzia do ochrony drzew na prywatnych posesjach. Zgodnie z wolą Jana Szyszki każde drzewo rosnące na działce osoby prywatnej mogło zostać ścięte bez koniecznych wcześniej zezwoleń. Rezultat był wstrząsający: w ciągu pierwszych tygodni obowiązywania Lex Szyszko Polska straciła nawet 3 miliony drzew. Polki i Polacy nie pozostali bezczynni. Sprzeciw wobec barbarzyńskiej ustawie był tak silny, że zareagował prezes PiS Jarosław Kaczyński, który nakazał zmienić kuriozalne przepisy. Obecna ustawa nie jest idealna, ale zwiększa szanse na ochronę miejskiej zieleni przed siekierą.



PSZCZOŁY

Rok 2017 powinien być również zapamiętany jako ten, w którym budowa Polski Przyjaznej Pszczołom wkroczyła na kolejny poziom. Greenpeace zainicjował prace nad Narodową Strategią Ochrony Owadów Zapylających. Naukowcy, organizacje pozarządowe, związki pszczelarskie pracują wspólnie nad rozwiązaniami, które pozwolą skutecznie chronić pszczoły, trzmiele, bzygi i inne zapylacze m.in. przed szkodliwymi pestycydami i utratą siedlisk. W prace nad strategia zaangażowani są również obywatele i obywatelki, gdyż każdy z nas korzysta z pracy pszczół i każdy ma wpływ na to, jak im się będzie żyło. Dlatego Greenpeace zorganizował cykl debat obywatelskich, na których ludzie rozmawiali o tym, jak najlepiej chronić zapylacze. O tym, że Polkom i Polakom bardzo zależy na pszczołach świadczy również choćby to, jakim sukcesem zakończyła się piąta (jubileuszowa!) edycja akcji Adoptuj Pszczołę, czy fakt, że w ciągu miesiąca ponad 60 tysięcy osób podpisało się pod petycją o całkowite zakazanie szkodliwych dla pszczół pestycydów. Z taką rzeszą pszczelich bohaterek i bohaterów możemy spokojnie patrzeć w przyszłość. W najbliższych miesiącach ważny krok przed ministrem Jurgielem, który może w UE pokazać, że Polsce zależy na zapylaczach, jeśli tylko zagłosuje za wprowadzeniem w Unii pełnego zakazu stosowania tych substancji. Dotychczas nie ugiął się przed lobby agrochemicznym i nie uchylił obowiązujących zakazów. Oby wytrwał w tej postawie.


KOPALNIE ODKRYWKOWE

W mijającym roku Polki i Polacy mieli okazję zobaczyć również, jak wygląda (a właściwie jak nie wygląda) jedna z największych rzek Polski - Noteć, wyschnięta na odcinku około 30 kilometrów z winy działających w pobliżu kopalni odkrywkowych. Odkrywki są szkodliwe dla klimatu, środowiska, lokalnych społeczności, rolnictwa, turystyki… tak naprawdę dla wszystkiego i wszystkich, poza portfelami prezesów koncernów energetycznych. Dlatego ruch przeciwników odkrywek jest coraz silniejszy. W 2017 roku udało się nam powstrzymywać rozbudowywanie i tworzenie nowych odkrywek w kilku miejscach w Polsce. Lokalne społeczności organizują się i dają wyraz swojemu sprzeciwowi wobec odkrywek. W tym roku ludzie z zagrożonych odkrywkami miejscowości w całej Polsce zjechali się w okolice Konina, by utworzyć wielki antyodkrywkowy napis. W ten sposób dołączyli do tysięcy osób na całym świecie, którzy w ramach ruchu Break Free domagają się czystej i sprawiedliwej energetyki.


NO TRUMP, YES PARIS

Złe wieści w kwestii klimatu przybywają zza oceanu. Prezydent USA Donald Trump swoją szkodliwą polityką próbował podminować globalne porozumienie na rzecz ograniczenia wpływu człowieka na zmiany klimatu. Jednak działania Trumpa pozostają odosobnione. Większość innych państw świata - zarówno mocarstw, jak i małych krajów - konsekwentnie opowiada się za przestawianiem energetyki na źródła odnawialne i dąży do ograniczaniem emisji gazów cieplarnianych. Podczas wizyty w Europie amerykański prezydent musiał zmierzyć się z krytyką swoich nieodpowiedzialnych działań. O tym, że wycofanie się z paryskiego porozumienia klimatycznego jest złym pomysłem, przypominali mu nie tylko politycy, ale również obywatele. W Warszawie prezydenta przywitał napis wyświetlony na Pałacu Kultury “No Trump, Yes Paris”.


SUBSYDIA NA WĘGIEL

Energetyka oparta na paliwach kopalnych jest kosztowna nie tylko dla środowiska, ale również zupełnie realnie drenuje nasze kieszenie. Przypomnieliśmy o tym w opublikowanym w tym roku raporcie, pokazującym, że w ciągu ostatnich 27 lat Polacy wsparli energetykę opartą na węglu oszałamiającą kwotą ponad 220 miliardów złotych! A jeśli dołączy się do tego koszty zdrowotne, kwota wsparcia rośnie do blisko dwóch bilionów złotych. Co gorsza kopalnie i elektrownie węglowe będą nas kosztować jeszcze więcej w kolejnych latach (nowa furtka do dotowania szkodliwego dla ludzi i środowiska węgla to wprowadzany w Polsce rynek mocy). Również w tej sprawie coraz więcej mają jednak do powiedzenia zwykli ludzie. Greenpeace wraz z organizacjami i samorządowcami z całej Polski przekonywał w Brukseli europarlamentarzystów do głosowania za czystą energią. Już niedługo, bo w nadchodzącym roku zapadną ostateczne decyzje o tym, jak ma wyglądać rynek energii EU.


ŻUBRY

Żubr jest symbolem ochrony przyrody w Polsce. Niestety - z opublikowanego przez nas raportu wynika, że jest to symbol traktowany w naszym kraju po prostu źle. Polski system ochrony żubra jest tak skonstruowany, żeby co roku kilkadziesiąt osobników padało ofiarą komercyjnego polowania - sprzecznego z prawem polskim, europejskim i międzynarodowym. Nie godzimy się na to, podobnie jak ponad 60 tysięcy osób, które dosłownie w ciągu kilkunastu dni poparło nasz apel o zakończenie komercyjnych odstrzałów największego europejskiego ssaka lądowego. Dzięki temu apelowi na początku roku Lasy Państwowe wstrzymały zgodę na zabijanie żubrów i zapowiedziały przyjrzenie się procederowi. Niestety jesienią sytuacja się powtórzyła - ponownie nadleśnictwa Borki i Krynki wystąpiły o zgodę na strzelanie do żubrów. Co gorsza - pod koniec roku minister środowiska Jan Szyszko odwołał dyrektorkę Białowieskiego Parku Narodowego, która sprzeciwiała się odstrzałom w Puszczy Białowieskiej. Jeśli potwierdzą się przypuszczenia, że za zmianami personalnymi stoi chęć powrotu do polowań na żubra w Puszczy, będzie to bardzo zła wiadomość dla największego stada żubrów na świecie. Jest jednak również wiadomość dobra: ludzi o wielkich sercach, szanujących przyrodę i chcących ją zachować jest coraz więcej. Wygramy, bo nie ma drugiej takiej Ziemi na świecie!
Trwa ładowanie komentarzy...